Jeszcze trzy
miesiące temu życie Camelii było całkiem zwyczajne: miała przyzwoite
oceny, niezłe relacje z rodzicami i fajną pracę. Jednak gdy tajemniczy
Ben rozpoczyna naukę w jej liceum, przestaje być nudno.
Wszyscy wierzą, że Ben przyczynił się do śmierci byłej dziewczyny i
unikają go. Wszyscy, oprócz Camelii. Dziewczyna nie chce wierzyć
plotkom. Czuje dziwną fascynację Benem. Wkrótce zaczyna odbierać
tajemnicze telefony i dostawać listy z pogróżkami. Ben twierdzi, że
Camelii grozi niebezpieczeństwo - lecz czy można mu zaufać? Dziewczyna
wie, że chłopak coś ukrywa... Ale nie on jeden ma tajemnicę.
Tak więc, mamy tu do czynienia z powieścią romantyczno-kryminalną. Pani Laura nie jest zbyt znaną autorką w Polsce (choć czy tylko mi się zdawało po nazwisku, że coś z naszym krajem ją łączy?). Na opinię pozytywną u mnie nie trzeba się zbytnio napracować, po prostu czytam co leci. Jednak sądzę, że bardziej wymagającym czytelnikom, którzy już wiedzą, co to jest "dobra książka" również przypadnie do gustu.
Na początku poznajemy rudowłosą piękność Camelię, którą przed wypadkiem ratuje niesamowicie przystojny Ben. Potem rozmawiają, a chłopak jest nieprzystępny. Wróć. Czy czegoś nam to nie przypomina? Czyżby powtarzający się schemat? Ha. Ha. Nie. Otóż ze ,,Zmierzechem" ta książka ma wspólnego tyle, ile ja ze sportem. Można powiedzieć, że autorka ,,Dotyku" piszemy bardziej zwięźle i przede wszystkim fabuła nie ciągnie się jak mordoklejki. W tym przypadku nie miałam myśli ,,aha, zaraz się będą całować" ,a potem "o, zaraz będzie: kogo mam wybrać? Edzia czy może Jacoba? oboje są taaacy przystojni" Dzięki Bogu! Biorąc pod uwagę to, że obie książki zaczynają się w miare dobrze, to pani Laurze poszło zdecydowanie lepiej. Jeśli mam już jakąś książkę, kupić, to czytam po dziesięć tysięcy opinii na ich temat. I w wielu opiniach, było napisane: ,,ona jest jakaś taka przewidywalna" albo ,,kiedy w końcu zacznie się coś dziać?" Nie wiem jak wy, ale mnie główna bohaterka przekonała. Każdy człowiek, czyli również w książce ma wady i zalety i chcąc nie chcąc, musimy je polubić. Na jej miejscu, zwariowałabym ze strachu. Chociaż mając takiego Bena przy boku, to kto wie... Chociaż trochę zdziwiło mnie to, że tylko jedna, biedna Camilia była z nim, a
c a ł a szkoła, włącznie z dyrektorem, który nie zrobił nic przeciwko niemu. W każdym razie nie dało się pominąć tajemniczych notatek co bodajże 3 rozdziały. Najciekawsza część. Żeby czytelnik mógł zrozumieć o co w tym chodzi, musi przebrnąć przez wszystkie pozostałe strony (w przeciwieństwie do mnie, bo ja i tak sprawdzam najpierw, czy się gdzieś całują). Więc wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy widziałam, np ,,jak taka zdzira czeka na uwagę". Kto to pisał? To Ben? A może jednak nie Ben? Czy to w ogóle facet? A może to ten jej szef? A może nie? Czy autorka chce, abym myślała tym, a nie innym sposobem? A może w ogóle mój tok myślenia zmierzał w zupełnie innym torem? Uwielbiam takie książki, gdzie wszystko wyjaśnia się dopiero pod koniec. Sama książka wydaje się być napisana ,,lekkim piórem". Czyta się ją łatwo i przyjemnie. Jakby autorka spędzała długie godziny, albo po prostu minuty na obmyślaniu fabuły, która idealnie podpasuje czytelnikowi. Czy dlatego tak dobrze mi się ją czytało? Być może.
Podsumowując: kiążka pani Stolarz ,,Śmiertelny sekret" będzie się dobrze czytało każdemu, kto lubi motywy fantasty. Anioły/demony/wilkołaki. Kogo one obchodzą? Jeśli mamy do czynienia, z takim a la kryminałem w dodatku z motywem romantycznym, czego można oczekiwać więcej od życia? Książka jest po prostu idealnie stworzona na długie jesienne, deszczowe wieczory, w które aż prosi się, aby usiąść pod koniec i wziąć dobrą książkę. Podsumowując podsumowanie: ta książka jest po prostu dobra. Poza tym, ma piękną okładkę! (aż nie mogłam się powstrzymać, aby o tym nie wspomnieć, poza tym, czy ktoś ma pomysł, czy dziewczyna została zrobiona za pomocą komputera, czy naprawdę istnieje ktoś tak ładny?)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz